Wracając do kwestii sportowych, gospodarze mieli w swoich szeregach dwóch świetnie dysponowanych żużlowców Roberta Miśkowiaka i Daniela Nermarka oraz przeciętnie jeżdżących Anglików, Chrisa Harrisa i Daniela Kinga. Ostrowianie mogli wygrać wyżej, ale kilka punktów potracili na skutek defektów motocykli. Nie dziwi więc, że nawet zdobywca 17 „oczek" Robert Miśkowiak nie był do końca zadowolony, z kolei w dobrym humorze - do czasu weryfikacji wyniku - był prezes GTŻ-u, Zbigniew Fiałkowski.
„Bardzo mi zależało na tym, by mój zespół osiągnął większą przewagę w tym spotkaniu. Robiłem wszystko, by tak się stało. Po trzynastym wyścigu byłem ustatysfakcjonowany bezpieczną przewagą. Niestety, czternasty wyścig wszystko odmienił. Starałem się jak tylko mogłem. Myślę, że moi koledzy również, ale punkty potraciliśmy m.in. przez defekty. Niestety, czasami bywa tak, że łańcuch się zerwie" - ocenił Miśkowiak.
„Wreszcie pojechaliśmy w pełnym składzie. Zawodnicy przywieźli motocykle z Anglii, a Schlein przywiózł silniki przygotowane na ligę szwedzką. Po tej nieszczęsnej kradzieży motocykli, sprzęt naszych zawodników nie funkcjonuje jeszcze tak dobrze na polskich torach. Zawodnicy jednak stanęli na wysokości zadania i walczyli. Z wyniku uzyskanego na torze jestem bardzo zadowolony" - podsumował Zbigniew Fiałkowski.
Rewanżowy mecz w Grudziądzu odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Zwycięzca dwumeczu pojedzie w barażach z wicemistrzem II ligi. Pokonany zostanie zdegradowany z pierwszej ligi.
kmiecik